poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział 3

       Chłopcy byli od tygodnia w USA, a nasze życie toczyło się dalej. Akademia była cudowna! Wszyscy byli dla siebie mili i pomocni. Miałam tam na prawdę zgraną klasę.
- Lily nie zapomniałaś o czymś?! - zawołałam z kuchni.
Szła na dodatkowe zajęcia taneczne, a ja miałam wolne popołudnie.
- O czym? Jedzenie wzięłam... - odparła zdziwiona gdy była już jedną nogą za drzwiami.
- Hm... No nie wiem? Może o kluczach, portfelu i telefonie? - wskazałam na te wszystkie przedmioty leżące sobie spokojnie na stole.
- Aaa okay... Nic nie było paa! - zgarnęła rzeczy i wybiegła z domu.
        Poszłam do siebie i położyłam się na łóżko. Postanowiłam zacząć się już pomału uczyć swojej roli. Na środę musimy przygotować różne scenki w czteroosobowych grupach.
Naukę przerwał mi dźwięk przechodzącego sms-a.
Od: Numer nieznany
Hej! Mam nadzieje że nie przeszkadzam. Mam do was propozycje nie do odrzucenia! Zapraszamy was w następnym weekend do LA. Spokojnie wszystko będzie opłacone. Szybka decyzja Tak czy Nie? H xx
Tego się nie spodziewałam. Zapisałam jego numer i zadzwoniłam do Lily. Ta była cała podekscytowana. Od razu się zgodziła i kazała mi jak najszybciej odpisać. Tak też zrobiłam.
Do: Harry xx
Odpowiedz: Tak! Jesteś kochany Harold xx
Od: Harry xx
W czwartek ktoś z naszych ludzi przywiezie wam bilety. Wylot będzie w piątek popołudniu, a powrót wieczorem w sobotę.
Nie mogę się doczekać xx
Cały czas się uśmiechałam. Już chciałam żeby Lily wróciła z tych swoich zajęć! Naprawdę nie spodziewałam się takiego czegoś. Liczyłam może na jakieś spotkanie, kawę, ale opłacony weekend z nimi w LA... Czułam się jak we śnie. Bałam się tylko, że się za szybko obudzę....
***
       Przyszły weekend w LA. Harry był jak w niebie.
- To czyli dołącza do nas?
- Tak Niall! - odpowiedział Louis.
Od razu widać, że blondaskowi chodziło o Lily. Cały czas o niej mówił. Wpadła mu w oko.
- Zamówiony pizze? - zaproponowałem.
Chłopacy jednocześnie odpowiedzieli, że tak.
Mieliśmy już swoją ulubioną pizzerie w Nowym Jorku. Zadzwoniłem i po 30 minutach ochroniarz wręczył nam dwie pizzy. Wziąłem swój kawałek i poszedłem usiąść się na parapet. Nowy Jork na w sobie to coś... Coś co się do niego przyciąga.
- Liam nad czym tak rozmyślasz? - spytał Zayn.
- Lepiej spytaj nad KIM! - "poprawił" go Louis.
- Nie ważne...
Louis miał rację. Myślałem o Rachel. Chciałem już ją zobaczyć, ale z drugiej strony nie wiedziałem co mam jej powiedzieć, co zrobić... Trochę głupie uczucie.
      
***
      Lily aż się trzęsła z podekscytowania. Była w całkowitej euforii. Ja również, ale ona bardziej to ukazywała między innymi skacząc po łóżku i biegając w te i z powrotem.
- Ej... Bo rozwalisz coś! - ostrzegłam.
- Spotkam się znowu z Niallerem.. No i resztą chłopców...!
Niall... Zwrócił jej w głowie, ale było widać, że też ją polubił.
- Chcę być chrzestną - rzuciłam i poszłam się już położyć.
To był na prawdę emocjonujący dzień, a to dopiero początek.
         Ten tydzień minął strasznie szybko. Stałyśmy na lotnisku czekając na odprawę. To był mój drugi lot samolotem w życiu.
Stewardessa zaprowadziła nas na swoje miejsca. Zajęłam miejsce przy oknie, obiecując Lily, że się z nią zmienię... Później...
Widok był niesamowity.
- Ej a dobrze wyglądam? - spytała przejęta.
Podróż minęła nam dobrze. Jak każda podróż była trochę męcząca, ale nie mogłam narzekać. To wszystko było nie do opisania.
- Tak, tak i jeszcze sto razy tak! - odpowiedziałam.
Jak się okazało na lotnisku czekał na nas szofer.
LA... Coś pięknego. Nie dziwię się, że Harry tak uwielbia to miejsce.
Siedziałyśmy wręcz przylepione do szyb auta.
- Uszczypnij mnie... Błagam... - wymamrotała.
- Na pewno chcesz się obudzić z tej bajki?
- Nie...
      Po jakichś 30 minutach dojechaliśmy pod dom... Rezydencję Hazzy. Dom był ogromny.
- Witajcie! - Harry przytulił nad na powitanie.
- Dziękujemy... - wyszeptałyśmy równocześnie.
- Czujcie się jak u siebie! - odparł.
Przeszliśmy do salonu gdzie siedziała reszta. Wstali i poprzytulali nas. Lily została najdłużej przytulona przez Nialla, a ja przez... Payno. Było to bardzo miłe.
- Robimy dzisiaj grilla! - zaczął wesoło Niall.
Poszłyśmy rozpakować się w naszym pokoju, a chłopaki zajęli się owym grillem.
Przegrałyśmy się w lekkie i zwiewne sukienki i zeszłyśmy do ogrodu.
Zayn był odpowiedzialny za muzykę, a Niall był operatorem grilla i to do niego od razu podbiegła Lily. Harry gadał z kimś przez telefon, a Liam i Louis grali w piłkę.
- Kto wygrywa? - spytałam podchodząc do nich.
- No jak kto? Oczywiście Tomlinson! - odpowiedział dumnie wbijając Liamowi kolejnego gola.
- To nie fair...
- Biedactwo! - przytuliłam go.
- Nie stary to jest nie fair - Louis się zaśmiał.
- Wyżerka gotowa ludzie! - zawołał Niall.
Wszyscy poszliśmy do stołu. Niall to prawdziwy spec od grilla.
       To był cudowny wieczór. Siedzieliśmy razem do prawie pierwszej w nocy. Żartowaliśmy, śmialiśmy się... Spędziliśmy ten czas jakbyśmy znali się od piaskownicy.
- Dobranoc Rachel... - usłyszałam kiedy już prawie wchodziłam do swojego pokoju.
- Dobranoc Liam... - posłałam mu delikatny uśmiech, który odwzajemnił.

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 2

    Lily biegała po całym mieszkaniu, to w jedną to w drugą. Dzisiaj szłyśmy na koncert. Obie byłyśmy podekscytowane, ale ona zdecydowanie bardziej to ukazywała. Nie miałyśmy miejsc na stadionie lecz za sceną, co było jeszcze bardziej ekscytujące.
Koncert zaczynał się o 19:00, a na miejscu miałyśmy stawić się pół godziny przed i tak też zrobiłyśmy. Miła pani w czarnym kombinezonie i białej koszuli wręczyła nam nasze plakietki i zaprowadziła nas na nasze miejsca. Widziałyśmy stąd idealnie scenę jak i tłum zgromadzony na stadionie.
- One Direction spotka się z wami po koncercie i M&G - uprzejmie objaśniła i zostawiła nas same.
Cały czas się uśmiechałyśmy same do siebie.
      W końcu na stadionie rozbrzmiało intro. Wszyscy krzyczeli i skandowali. Niesamowite uczucie.
Są. Pierwszy raz widziałam całe One Direction z tak bliska. Co prawda byłyśmy raz na ich koncercie, ale bardzo daleko od sceny. Harry od razu na zauważył i pokiwał nam, co również i my uczyniłyśmy. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa.
***
        Koncert trwał w najlepsze. To takie piękne uczucie, widzieć naszych fanów tak bardzo szczęśliwych. Bardzo już chciałem M&G oraz chciałem poznać przyjaciółki Hazzy.
       Ostatni raz pomachaliśmy fanom i zjechaliśmy ze sceny.
- Chłopaki...
- Tak Niall jesteś głodny! - odpowiedzieliśmy chórem wybuchając śmiechem.
Każdy z nas był w doskonałym humorze. Poszliśmy przebrać koszulki.. Dość już spocone koszulki.
      Fani jak zawsze byli cudowni. Każdego z osobna przytuliliśmy i porobiliśmy z nimi zdjęcia. Obsypywali nas samymi komplementami. To jest na prawdę strasznie miłe i urocze z ich strony.
- Okay to teraz idziemy do Rachel i Lily! - oznajmił Harold.
Poszliśmy do pokoju obok gdzie siedziały dziewczyny.
Na skórzanej sofie siedziały owe dwie dziewczyny.
***
Obydwie zerwałyśmy się z kanapy kiedy tylko weszli. Harry nas sobie przedstawił. Niall ciągle zagadywał Lily. Było to... Urocze!
- Hej grasz na gitarze? - zapytał jej.
- Nie...
- A chciałabyś się nauczyć?
- Tak! Jasne!
- Od kiedy? - spytałam zdziwiona, a ta posłała mi ostrzegawcze spojrzenie.
Poszła trzeba z nim do innego pokoju. No to szykuje się coś więcej.
- Louis, twoja mama przyszła - oznajmiła znana mi już kobieta.
- Okay juz idę. Miło Cię poznać Rach!
- O Harry, Gemma chciała się z tobą widzieć i Zayn.. Perrie czeka - dodała.
Pożegnali się ze mną i poszli. Zostałam sam na sam z Liamem.
- Czym się zajmujesz? - spytał.
- Studiuje w akademii na wydziale aktorskim, a Lily na tanecznym - Odpowiedziałam.
- Gratulacje! Słyszałem, że ciężko się tam dostać!
To prawda. Szkoła należała do dość dobrych i prestiżowych.  
    Usiedliśmy się na kanapę, a Liam nalał nam wody. Zaczęliśmy gadać o wszystkim. Rozmowa się coraz bardziej kleiła. Czasami zastanawiałam się jak Lily z Niallem spędzają ten czas. Jednakże nie trwało to za długo. Liam ciągle mnie zagadywał i zaczynał nowy temat.
- Jejku to już po 24?! - stwierdziłam zdziwiona kiedy przypadkowo spojrzałam na zegar.
- WoW... Szybko zleciło...
- No nic.. Pójdę po Lily i będziemy się zbierać - powiedziałam i wstałam.
- Mój ochroniarz was odwiezie - oznajmił.
- Przestań! Damy sobie rade
- Nie pozwolę Ci... Wam włóczyć się o tej porze po Londynie - to było urocze z jego strony i to "przejęzyczenie" sprawiło, że na moich policzkach pojawiły się prawie niewidoczne rumieńce.
- Dziękuję - powiedziałam prawie szeptem.
Pożegnała się z nim i wraz z znaną mi już kobietą poszłam po Lily.
***
     Leżałem wpatrzony w sufit. Jutro wylatujemy do Ameryki. Myślałem o niej. Rachel... Śliczne imię. Bardzo chciałem ją jeszcze zobaczyć. Nie sądziłem, że będę tak bardzo za nią tęsknić i tyle o niej myśleć. Jeszcze żadna fanka nie utkwiła mi tak długo w głowie. Pocieszało mnie to, że jest to przyjaciółka Hazzy. Zrobię wszystko żeby ją lepiej poznać.

wtorek, 31 marca 2015

Rozdział 1

      Londyn! To miasto jest takie piękne. Dostałam się na wymarzone studia aktorskie, a co lepsze moja najlepsza przyjaciółka, Lily, dostała się na studia taneczne również w Londynie. Będziemy chodzić do jednej szkoły, tyle że na różnych wydziałach.
      Nasi rodzice kupili nam cudowne, małe mieszkanka. Idealne dla nas dwóch.
- Rachel! Widziałaś mój plecak? - usłyszałam Lily.
- Leży kolo mnie!
Niska i drobna brunetka za raz znalazła się w salonie.
- Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła! - oznajmiła, na co tylko się uśmiechnęłam.
Lily od razu pobiegła do swojego pokoju kończąc rozpakowywanie.
Ja już na szczęście miałam to za sobą. Pierwszy raz poszło mi to tak szybko, że aż sama byłam w szoku.
Leżałam na kanapie (genialna, taka mięciutka!), oglądałam telewizję i przeglądałam Twittera. Mało skupiała się na tym co leciało w TV. Dopiero zareagowałam kiedy usłyszałam ONE DIRECTION! Momentalnie przeniosłam swój wzrok na ekran.
"Już nie długo One Direction, największy boysband na świecie rozpocznie kolejną trasę! Directioners jesteście gotowe?! "
Kiedy dziennikarka skończyła zauważyłam, że koło mnie siedzi Lily. Od X-Factora jesteśmy Directioners. No przecież jak tu by nie wspierać starego przyjaciela. Kiedy dowiedziałam się, że Harry idzie na przesłuchanie wiedziałam, że odniesie sukces. Ceną była strata kontaktu z naszym małym loczkiem, ale wszyscy z Holmes Chaple byliśmy z niego bardzo dumni.
- Może go spotkamy? - zaczęła Lily.
- Ale czy nas pozna....?
*** 
  
      Od rana nie schodził mi uśmiech z twarzy. Za parę dni nowa trasa, nowe spotkania z fanami. Byłem strasznie podekscytowany.
- Payno łap! - usłyszałem krzyk Lou.
Nagle zobaczyłem nadlatującego w moją stronę... Hamburgera, dobrze że zapakowanego. Niall próbował go złapać. Oj Louis...!  No ale bawić się to się bawić. Złapałem go i odrzuciłem Lou. Biedny Horan...
- Dobra Lou, niech się już naje. - oznajmiłem, a Louis z niechęcią oddał mu jedzenie.
Mieliśmy przerwę na próbie. Nasze przerwy mają często to do tego, że się przedłużają. Usiadłem się koło Stylesa, który przeglądał coś w telefonie. Louis w związku z tym, że stracił swoje źródło rozrywki poszedł się pozaczepiać z Zaynem.
- Ej, a śpiewamy Little Things? - spytał Niall.
- Wyobrażasz sobie nasz koncert bez Little Things? Cholera serio Niall, serio?! - odparł Lou.
Więcej komentarzy nie było potrzebne.
     Próba trwała do 16:00. Harry poszedł do jakiegoś sklepu, Niall z Lou to blondasa pograć w coś, a Zayn poszedł do Perrie. Ja poszedłem od razu do siebie. Chciałem trochę odpocząć i zebrać siły.
***
      Na dworze robiło się coraz chłodniej. Czekałam z Lily przed sklepem. Kupowała jakąś sukienkę i top, było tam strasznie duszno. Stałam oparta o murek i ze spuszczoną głową.
- Rachel?! - podniosłam głowę.
Znałam ten głos i to bardzo dobrze, mimo że nie słyszałam go na żywo już od kilku lat.
- Harry... - powiedziałam wręcz szeptem.
Stałam jak wryta, z wielkim uśmiechem na twarzy.
Styles od razy do mnie podszedł i mocno mnie przytulił odrywając od ziemi. Jejku jak on urósł! Dzieliło nas dobre 10 centymetrów jak nie trochę więcej.
- Co ty tu robisz? - zapytał mnie stawiając na ziemi.
- Od dzisiaj mieszkam... Razem z Lily dostałyśmy się na wymarzone studia.
- Czekaj! A gdzie ona jest? - spytał, nie kryjąc uśmiechu.
- W środku. Za chwilę wyjdzie... Jejku Harry jak ty się zmieniłeś mój przystojniaku... -  odparłam.
On tylko uśmiechnął się lekko zawstydzony, ukazując swoje dołeczki w policzkach.
Dopiero teraz dostrzegłam dwóch ochroniarzy i grupkę fanek.
- Idź do nich... Wiesz jak bardzo jesteś dla nich ważny. - oznajmiłam.
- Jestem za 10 minut, czekaj na Lily i nie uciekaj nigdzie!
Nie miałam zamiaru. Były takie szczęśliwe i podekscytowane.
       Lily nalała nam kolejna porcję herbatki. Oczywiście Harry nie mógł nam odmówić i z chęcią do nas przyszedł. Sam przyznał, że mieszkanko jest małe, ale bardzo przytulne.
- Ej... A może chcecie wejściówki na nasz koncert? - spytał nagle.
Równo z Lily pokiwałyśmy twierdząco głową, z ogromnymi uśmiechami na twarzach.
- Niall... - wyszeptała rozmarzona Lily.
Nawet nie zdawała sobie sprawy, że powiedziała to na głos. Ja już byłam przyzwyczajona, a Harry spojrzał na mnie i zaczął się cicho śmiać.
Czułam się jak za starych dobrych czasów. Czułam, że będzie tylko lepiej.