Chłopcy byli od tygodnia w USA, a nasze życie toczyło się dalej. Akademia była cudowna! Wszyscy byli dla siebie mili i pomocni. Miałam tam na prawdę zgraną klasę.
- Lily nie zapomniałaś o czymś?! - zawołałam z kuchni.
Szła na dodatkowe zajęcia taneczne, a ja miałam wolne popołudnie.
- O czym? Jedzenie wzięłam... - odparła zdziwiona gdy była już jedną nogą za drzwiami.
- Hm... No nie wiem? Może o kluczach, portfelu i telefonie? - wskazałam na te wszystkie przedmioty leżące sobie spokojnie na stole.
- Aaa okay... Nic nie było paa! - zgarnęła rzeczy i wybiegła z domu.
Poszłam do siebie i położyłam się na łóżko. Postanowiłam zacząć się już pomału uczyć swojej roli. Na środę musimy przygotować różne scenki w czteroosobowych grupach.
Naukę przerwał mi dźwięk przechodzącego sms-a.
- Lily nie zapomniałaś o czymś?! - zawołałam z kuchni.
Szła na dodatkowe zajęcia taneczne, a ja miałam wolne popołudnie.
- O czym? Jedzenie wzięłam... - odparła zdziwiona gdy była już jedną nogą za drzwiami.
- Hm... No nie wiem? Może o kluczach, portfelu i telefonie? - wskazałam na te wszystkie przedmioty leżące sobie spokojnie na stole.
- Aaa okay... Nic nie było paa! - zgarnęła rzeczy i wybiegła z domu.
Poszłam do siebie i położyłam się na łóżko. Postanowiłam zacząć się już pomału uczyć swojej roli. Na środę musimy przygotować różne scenki w czteroosobowych grupach.
Naukę przerwał mi dźwięk przechodzącego sms-a.
Od: Numer nieznany
Hej! Mam nadzieje że nie przeszkadzam. Mam do was propozycje nie do odrzucenia! Zapraszamy was w następnym weekend do LA. Spokojnie wszystko będzie opłacone. Szybka decyzja Tak czy Nie? H xx
Hej! Mam nadzieje że nie przeszkadzam. Mam do was propozycje nie do odrzucenia! Zapraszamy was w następnym weekend do LA. Spokojnie wszystko będzie opłacone. Szybka decyzja Tak czy Nie? H xx
Tego się nie spodziewałam. Zapisałam jego numer i zadzwoniłam do Lily. Ta była cała podekscytowana. Od razu się zgodziła i kazała mi jak najszybciej odpisać. Tak też zrobiłam.
Do: Harry xx
Odpowiedz: Tak! Jesteś kochany Harold xx
Odpowiedz: Tak! Jesteś kochany Harold xx
Od: Harry xx
W czwartek ktoś z naszych ludzi przywiezie wam bilety. Wylot będzie w piątek popołudniu, a powrót wieczorem w sobotę.
Nie mogę się doczekać xx
W czwartek ktoś z naszych ludzi przywiezie wam bilety. Wylot będzie w piątek popołudniu, a powrót wieczorem w sobotę.
Nie mogę się doczekać xx
Cały czas się uśmiechałam. Już chciałam żeby Lily wróciła z tych swoich zajęć! Naprawdę nie spodziewałam się takiego czegoś. Liczyłam może na jakieś spotkanie, kawę, ale opłacony weekend z nimi w LA... Czułam się jak we śnie. Bałam się tylko, że się za szybko obudzę....
***
Przyszły weekend w LA. Harry był jak w niebie.
- To czyli dołącza do nas?
- Tak Niall! - odpowiedział Louis.
Od razu widać, że blondaskowi chodziło o Lily. Cały czas o niej mówił. Wpadła mu w oko.
- Zamówiony pizze? - zaproponowałem.
Chłopacy jednocześnie odpowiedzieli, że tak.
Mieliśmy już swoją ulubioną pizzerie w Nowym Jorku. Zadzwoniłem i po 30 minutach ochroniarz wręczył nam dwie pizzy. Wziąłem swój kawałek i poszedłem usiąść się na parapet. Nowy Jork na w sobie to coś... Coś co się do niego przyciąga.
- Liam nad czym tak rozmyślasz? - spytał Zayn.
- Lepiej spytaj nad KIM! - "poprawił" go Louis.
- Nie ważne...
Louis miał rację. Myślałem o Rachel. Chciałem już ją zobaczyć, ale z drugiej strony nie wiedziałem co mam jej powiedzieć, co zrobić... Trochę głupie uczucie.
***
- To czyli dołącza do nas?
- Tak Niall! - odpowiedział Louis.
Od razu widać, że blondaskowi chodziło o Lily. Cały czas o niej mówił. Wpadła mu w oko.
- Zamówiony pizze? - zaproponowałem.
Chłopacy jednocześnie odpowiedzieli, że tak.
Mieliśmy już swoją ulubioną pizzerie w Nowym Jorku. Zadzwoniłem i po 30 minutach ochroniarz wręczył nam dwie pizzy. Wziąłem swój kawałek i poszedłem usiąść się na parapet. Nowy Jork na w sobie to coś... Coś co się do niego przyciąga.
- Liam nad czym tak rozmyślasz? - spytał Zayn.
- Lepiej spytaj nad KIM! - "poprawił" go Louis.
- Nie ważne...
Louis miał rację. Myślałem o Rachel. Chciałem już ją zobaczyć, ale z drugiej strony nie wiedziałem co mam jej powiedzieć, co zrobić... Trochę głupie uczucie.
***
Lily aż się trzęsła z podekscytowania. Była w całkowitej euforii. Ja również, ale ona bardziej to ukazywała między innymi skacząc po łóżku i biegając w te i z powrotem.
- Ej... Bo rozwalisz coś! - ostrzegłam.
- Spotkam się znowu z Niallerem.. No i resztą chłopców...!
Niall... Zwrócił jej w głowie, ale było widać, że też ją polubił.
- Chcę być chrzestną - rzuciłam i poszłam się już położyć.
To był na prawdę emocjonujący dzień, a to dopiero początek.
- Ej... Bo rozwalisz coś! - ostrzegłam.
- Spotkam się znowu z Niallerem.. No i resztą chłopców...!
Niall... Zwrócił jej w głowie, ale było widać, że też ją polubił.
- Chcę być chrzestną - rzuciłam i poszłam się już położyć.
To był na prawdę emocjonujący dzień, a to dopiero początek.
Ten tydzień minął strasznie szybko. Stałyśmy na lotnisku czekając na odprawę. To był mój drugi lot samolotem w życiu.
Stewardessa zaprowadziła nas na swoje miejsca. Zajęłam miejsce przy oknie, obiecując Lily, że się z nią zmienię... Później...
Widok był niesamowity.
- Ej a dobrze wyglądam? - spytała przejęta.
Podróż minęła nam dobrze. Jak każda podróż była trochę męcząca, ale nie mogłam narzekać. To wszystko było nie do opisania.
- Tak, tak i jeszcze sto razy tak! - odpowiedziałam.
Jak się okazało na lotnisku czekał na nas szofer.
LA... Coś pięknego. Nie dziwię się, że Harry tak uwielbia to miejsce.
Siedziałyśmy wręcz przylepione do szyb auta.
- Uszczypnij mnie... Błagam... - wymamrotała.
- Na pewno chcesz się obudzić z tej bajki?
- Nie...
Po jakichś 30 minutach dojechaliśmy pod dom... Rezydencję Hazzy. Dom był ogromny.
- Witajcie! - Harry przytulił nad na powitanie.
- Dziękujemy... - wyszeptałyśmy równocześnie.
- Czujcie się jak u siebie! - odparł.
Przeszliśmy do salonu gdzie siedziała reszta. Wstali i poprzytulali nas. Lily została najdłużej przytulona przez Nialla, a ja przez... Payno. Było to bardzo miłe.
- Robimy dzisiaj grilla! - zaczął wesoło Niall.
Poszłyśmy rozpakować się w naszym pokoju, a chłopaki zajęli się owym grillem.
Przegrałyśmy się w lekkie i zwiewne sukienki i zeszłyśmy do ogrodu.
Zayn był odpowiedzialny za muzykę, a Niall był operatorem grilla i to do niego od razu podbiegła Lily. Harry gadał z kimś przez telefon, a Liam i Louis grali w piłkę.
- Kto wygrywa? - spytałam podchodząc do nich.
- No jak kto? Oczywiście Tomlinson! - odpowiedział dumnie wbijając Liamowi kolejnego gola.
- To nie fair...
- Biedactwo! - przytuliłam go.
- Nie stary to jest nie fair - Louis się zaśmiał.
- Wyżerka gotowa ludzie! - zawołał Niall.
Wszyscy poszliśmy do stołu. Niall to prawdziwy spec od grilla.
To był cudowny wieczór. Siedzieliśmy razem do prawie pierwszej w nocy. Żartowaliśmy, śmialiśmy się... Spędziliśmy ten czas jakbyśmy znali się od piaskownicy.
- Dobranoc Rachel... - usłyszałam kiedy już prawie wchodziłam do swojego pokoju.
- Dobranoc Liam... - posłałam mu delikatny uśmiech, który odwzajemnił.
Stewardessa zaprowadziła nas na swoje miejsca. Zajęłam miejsce przy oknie, obiecując Lily, że się z nią zmienię... Później...
Widok był niesamowity.
- Ej a dobrze wyglądam? - spytała przejęta.
Podróż minęła nam dobrze. Jak każda podróż była trochę męcząca, ale nie mogłam narzekać. To wszystko było nie do opisania.
- Tak, tak i jeszcze sto razy tak! - odpowiedziałam.
Jak się okazało na lotnisku czekał na nas szofer.
LA... Coś pięknego. Nie dziwię się, że Harry tak uwielbia to miejsce.
Siedziałyśmy wręcz przylepione do szyb auta.
- Uszczypnij mnie... Błagam... - wymamrotała.
- Na pewno chcesz się obudzić z tej bajki?
- Nie...
Po jakichś 30 minutach dojechaliśmy pod dom... Rezydencję Hazzy. Dom był ogromny.
- Witajcie! - Harry przytulił nad na powitanie.
- Dziękujemy... - wyszeptałyśmy równocześnie.
- Czujcie się jak u siebie! - odparł.
Przeszliśmy do salonu gdzie siedziała reszta. Wstali i poprzytulali nas. Lily została najdłużej przytulona przez Nialla, a ja przez... Payno. Było to bardzo miłe.
- Robimy dzisiaj grilla! - zaczął wesoło Niall.
Poszłyśmy rozpakować się w naszym pokoju, a chłopaki zajęli się owym grillem.
Przegrałyśmy się w lekkie i zwiewne sukienki i zeszłyśmy do ogrodu.
Zayn był odpowiedzialny za muzykę, a Niall był operatorem grilla i to do niego od razu podbiegła Lily. Harry gadał z kimś przez telefon, a Liam i Louis grali w piłkę.
- Kto wygrywa? - spytałam podchodząc do nich.
- No jak kto? Oczywiście Tomlinson! - odpowiedział dumnie wbijając Liamowi kolejnego gola.
- To nie fair...
- Biedactwo! - przytuliłam go.
- Nie stary to jest nie fair - Louis się zaśmiał.
- Wyżerka gotowa ludzie! - zawołał Niall.
Wszyscy poszliśmy do stołu. Niall to prawdziwy spec od grilla.
To był cudowny wieczór. Siedzieliśmy razem do prawie pierwszej w nocy. Żartowaliśmy, śmialiśmy się... Spędziliśmy ten czas jakbyśmy znali się od piaskownicy.
- Dobranoc Rachel... - usłyszałam kiedy już prawie wchodziłam do swojego pokoju.
- Dobranoc Liam... - posłałam mu delikatny uśmiech, który odwzajemnił.