niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 2

    Lily biegała po całym mieszkaniu, to w jedną to w drugą. Dzisiaj szłyśmy na koncert. Obie byłyśmy podekscytowane, ale ona zdecydowanie bardziej to ukazywała. Nie miałyśmy miejsc na stadionie lecz za sceną, co było jeszcze bardziej ekscytujące.
Koncert zaczynał się o 19:00, a na miejscu miałyśmy stawić się pół godziny przed i tak też zrobiłyśmy. Miła pani w czarnym kombinezonie i białej koszuli wręczyła nam nasze plakietki i zaprowadziła nas na nasze miejsca. Widziałyśmy stąd idealnie scenę jak i tłum zgromadzony na stadionie.
- One Direction spotka się z wami po koncercie i M&G - uprzejmie objaśniła i zostawiła nas same.
Cały czas się uśmiechałyśmy same do siebie.
      W końcu na stadionie rozbrzmiało intro. Wszyscy krzyczeli i skandowali. Niesamowite uczucie.
Są. Pierwszy raz widziałam całe One Direction z tak bliska. Co prawda byłyśmy raz na ich koncercie, ale bardzo daleko od sceny. Harry od razu na zauważył i pokiwał nam, co również i my uczyniłyśmy. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa.
***
        Koncert trwał w najlepsze. To takie piękne uczucie, widzieć naszych fanów tak bardzo szczęśliwych. Bardzo już chciałem M&G oraz chciałem poznać przyjaciółki Hazzy.
       Ostatni raz pomachaliśmy fanom i zjechaliśmy ze sceny.
- Chłopaki...
- Tak Niall jesteś głodny! - odpowiedzieliśmy chórem wybuchając śmiechem.
Każdy z nas był w doskonałym humorze. Poszliśmy przebrać koszulki.. Dość już spocone koszulki.
      Fani jak zawsze byli cudowni. Każdego z osobna przytuliliśmy i porobiliśmy z nimi zdjęcia. Obsypywali nas samymi komplementami. To jest na prawdę strasznie miłe i urocze z ich strony.
- Okay to teraz idziemy do Rachel i Lily! - oznajmił Harold.
Poszliśmy do pokoju obok gdzie siedziały dziewczyny.
Na skórzanej sofie siedziały owe dwie dziewczyny.
***
Obydwie zerwałyśmy się z kanapy kiedy tylko weszli. Harry nas sobie przedstawił. Niall ciągle zagadywał Lily. Było to... Urocze!
- Hej grasz na gitarze? - zapytał jej.
- Nie...
- A chciałabyś się nauczyć?
- Tak! Jasne!
- Od kiedy? - spytałam zdziwiona, a ta posłała mi ostrzegawcze spojrzenie.
Poszła trzeba z nim do innego pokoju. No to szykuje się coś więcej.
- Louis, twoja mama przyszła - oznajmiła znana mi już kobieta.
- Okay juz idę. Miło Cię poznać Rach!
- O Harry, Gemma chciała się z tobą widzieć i Zayn.. Perrie czeka - dodała.
Pożegnali się ze mną i poszli. Zostałam sam na sam z Liamem.
- Czym się zajmujesz? - spytał.
- Studiuje w akademii na wydziale aktorskim, a Lily na tanecznym - Odpowiedziałam.
- Gratulacje! Słyszałem, że ciężko się tam dostać!
To prawda. Szkoła należała do dość dobrych i prestiżowych.  
    Usiedliśmy się na kanapę, a Liam nalał nam wody. Zaczęliśmy gadać o wszystkim. Rozmowa się coraz bardziej kleiła. Czasami zastanawiałam się jak Lily z Niallem spędzają ten czas. Jednakże nie trwało to za długo. Liam ciągle mnie zagadywał i zaczynał nowy temat.
- Jejku to już po 24?! - stwierdziłam zdziwiona kiedy przypadkowo spojrzałam na zegar.
- WoW... Szybko zleciło...
- No nic.. Pójdę po Lily i będziemy się zbierać - powiedziałam i wstałam.
- Mój ochroniarz was odwiezie - oznajmił.
- Przestań! Damy sobie rade
- Nie pozwolę Ci... Wam włóczyć się o tej porze po Londynie - to było urocze z jego strony i to "przejęzyczenie" sprawiło, że na moich policzkach pojawiły się prawie niewidoczne rumieńce.
- Dziękuję - powiedziałam prawie szeptem.
Pożegnała się z nim i wraz z znaną mi już kobietą poszłam po Lily.
***
     Leżałem wpatrzony w sufit. Jutro wylatujemy do Ameryki. Myślałem o niej. Rachel... Śliczne imię. Bardzo chciałem ją jeszcze zobaczyć. Nie sądziłem, że będę tak bardzo za nią tęsknić i tyle o niej myśleć. Jeszcze żadna fanka nie utkwiła mi tak długo w głowie. Pocieszało mnie to, że jest to przyjaciółka Hazzy. Zrobię wszystko żeby ją lepiej poznać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz